#635484: Kochanie, masz rączki?:)
<Ja> Kochanie, masz rączki?:)
<Misiek> No....
<Ja> To zrób mi kanapki;*
<Misiek> Kochanie, masz nóżki?:)
<ja> Tak...
<Misiek> To wypierdalaj...
#634774: Czuje sie uwieziony pomiedzy dziecinstem a dorosłością
<Zaop> Czuje sie uwieziony pomiedzy dziecinstem a dorosłością
<Zaop> jem płatki nesquik i piję piwo...
#634864: dziewczyny mają na mnie zły wpływ...
<kiri> dziewczyny mają na mnie zły wpływ...
<kiri> przyszedłem do domu po upojnej nocy z koleżanką i zapomniałem włączyć kompa od razu po wejściu
#634746: w piekle mówią po
<tiazgos> w piekle mówią po niemiecku, na pewno
#634744:
<Szycha> ej, nie irytuje was w serialach, ze ludzie pija w barach, potem jada samochodem i nic im nie jest?
<rudi> nie, też tak robimy.
tvn24: Allegro zablokowało pieniądze części klientów
Aukcje.org: TVN24, Allegro zablokowało pieniądze części klientów. 28/7/2010: Ponad 100 użytkowników serwisu aukcyjnego Allegro było przez kilka dni pozbawionych dostępu do swoich pieniądzy. Rzecznik serwisu przyznaje, że jest problem, ale uspokaja, że usterka systemu jest naprawiana. Tymczasem, użytkownicy skrupulatnie zaczynają liczyć, czy faktycznie było ich tylko 100. Kilka dni temu ktoś pisał do mnie w sprawie pozwu zbiorowego dotyczącego PzA... Teraz powód do takiego pozwu już jest.
Uciec od Allegro - cz.3
Aukcje.org: Gotowi na kolejny odcinek? W poprzedniej części napisałem zdanie o pryncypiach marketingu: pozyskać klienta, sprawić, by kupował więcej i najlepiej częściej. Miałem spory dylemat, co opisać jako pierwsze. W praktyce, elementy muszą się dopełniać, przeplatać i działać jednocześnie. Naganianie klientów do sklepu, który nie budzi zaufania jest bezsensowne. Starania o kolejne zakupy klienta w sklepie, który nie jest odwiedzany - także. Przyjmijcie zatem założenie, że działania, które będę opisywać w tym i kolejnych odcinkach powinny być jednoczesne. Po zastanowieniu, na pierwszy strzał postanowiłem dobrać się do... mitologii. Mam nadzieję, że wyrobi to w Was nawyk do czepiactwa (podobno to moja "specjalność zakładu"), odrzucania "prawd objawionych" Internetu na podstawie własnych eksperymentów, zdrowego rozsądku oraz przyjęcia generalnej zasady Waszych działań, o czym napiszę pod koniec tej części. Stand napisał w jednym z komentarzy: (...)wokół pozycjonowania narosło wiele mitów i temat wydaje się wyeksploatowany, ale namawiam do spróbowania - nie jest łatwo, ale nie jest to też tak karkołomne by olać sprawę. ... obawiam się, że pozycjonowanie jest największym zbiorem mitologii stworzonym przez człowieka. Ilość bożków i szamanów jest wprost niesamowita. To nie jest tylko biznes - to jest regularna, międzynarodowa sekta, dla której stąpanie po wodzie czy przemiana wody w wino były na tyle nudne, że zastąpili je znacznie bardziej abstrakcyjnymi wierzeniami. W jednym celu - wyssać z Was kabzę. Sekta kroi swoich wyznawców na kilka sposobów. Dla bardziej leniwych i bogatych (ale rozsądnych) proponuje możliwość zakupienia usługi pozycjonowania. To jest dobre rozwiązanie, pod warunkiem, że mesjasz SEO, na którego traficie, ześle na Was stosunkowo wiele "łaski niebios" za "przystępną ilość zdrowasiek". Można na takich trafić, wielu z nich podchodzi bardzo uczciwie do swojej profesji i, jak "dobry pasterz", poprowadzi Was za rękę tłumacząc co i jak oraz za ile. Jak ich znaleźć? "Po owocach ich poznacie" - wystarczy sprawdzić jak spozycjonowali samych siebie. Drugi sposób krojenia wyznawców i pozyskiwania neofitów, znacznie powszechniejszy i w efekcie lepiej płatny, to wciskanie gdzie się tylko da szklanych paciorków i świętych obrazków: poradników, for eksperckich, kursów, newsletterów, videotutoriali etc. mających za kasę uchylić wam rąbka jakiejś "wyższej prawdy". Musicie jednak wiedzieć, że o ile pozycjonerów-mesjaszy z pierwszej strony wyników Googla można uznać za odpowiednik biskupa czy kardynała, to sprzedawców szklanych paciorków przyrównać można co najwyżej do kościelnego organisty: są na każdej mszy, potrafią recytować z pamięci kawałki liturgii, ale generalnie mają kasę za robienie hałasu. Jeśli zatem chcecie nauczyć się na czym ta zabawa polega, zalecam ograniczone zaufanie do wszystkiego co u nich przeczytacie i zobaczycie. Żeby Wam to unaocznić, poniżej przedstawię kilka "prawd wiary" recytowanych na każdym forum i w każdym poradniku - zaopatrzonych w mój , jak zwykle wredny, komentarz. "Starsze domeny mają większą wartość" - jest to stosunkowo nowy mit, na którym pewien odłam szamanów tłucze niemiłosierną kasiorę. Jak bardzo nowy? Mniej-więcej tak, jak patent Microsoft Corp. na uzależnianie rangi domeny od wieku. Jako że jest to rozwiązanie strzeżone patentem, używać go może tylko właściciel i podmioty, które zapłaciły za licencję. Sądzicie, że Google Inc. płaci Microsoft Corp.? :)))) Ziarno prawdy w micie jest takie, że adresy starych domen mogą być podlinkowane w wielu miejscach, całe lata temu. Moim zdaniem, wysokie ceny starych domen nie rekompensują zysku z ich posiadania - choć rozumiem, że handel nimi jako biznes może się opłacać. W końcu - naiwnych nie brakuje. To co może być przydatne dla googlebota, to data kiedy poraz pierwszy zaindeksował oryginalny materiał... ale, mniejsza z tym. "Na efekty pozycjonowania trzeba czekać" - kiedyś, każdy poradnik pozycjonowania zawierał cały dział poświęcony dopisywaniu do wyszukiwarek. W efekcie tej bezsensownej roboty pojawiło się przekonanie, że w Googlu musi istnieć jakaś kolejka stron do zaindeksowania - a skoro kolejka, to trzeba czekać. Od dosyć dawna większość guru odradza dopisywanie do "kolejki", jednak mit o konieczności czekania żyje w najlepsze. "Wyniki mogą się pojawić za tydzień, miesiąc, rok - kto wie?". Strona netaudio.pl, przy której budowie kiedyś pomagałem, została zaindeksowana w przeciągu zaledwie kilku godzin. Po tym czasie pojawiła się na pierwszej stronie wyników wyszukiwania pewnej frazy. W ciągu doby doszła do pierwszej pozycji i od tamtego czasu sobie tam siedzi. "To tylko jedna prosta fraza!" - jasne, ale to dowodzi, że można nie czekać w żadnej kolejce... ale, mniejsza z tym. "Content is King" - to jest mit, który w mojej religijnej metaforze powinienem porównać przynajmniej do reguły zakonu. Cały zakon braciszków powtarza tę mantrę... i inkasuje kabonę: za tworzenie kontentu, za tworzenie precli, no i oczywiście za poradniki, w których wypisuje mantrę. Jest jedno małe "ale": Google bomb. Ręczę, że Lepper, Giertych, Tusk, Radio Maryja oraz setki innych osób i organizacji nie miały w swoich serwisach kontentu, na który pojawiali się w wynikach wyszukiwania. W micie znajduje się oczywiście ziarno prawdy, dzięki niemu pisanie oryginalnych, ciekawych materiałów, do których odsyła wiele serwisów, nadal opłaca się. Tyle że niezwykle rzadko precle są ciekawe czy polecane... ale, mniejsza z tym. "Algorytm wyliczania PageRank nie jest znany" - kolejna z "prawd objawionych", tym razem pozwalająca szamanom zachować twarz, jeśli przyzywanie deszczu tańcem nie zadziała i niewierny chce zwrotu kasy. Model matematyczny nadawania rang dokumentom jest znany - zapytajcie jakiegokolwiek matematyka. To, co pozostaje niewiadomą, to wartości systemu wag, które powodują porządkowanie ważności kryteriów. Ponownie odeślę Was do strony wyników wyszukiwania w zasobach urzędu patentowego, gdzie znajdziecie całkiem sporo informacji na temat technologii stosowanych przez Google. Co jest brane pod uwagę? Co jest rozpoznawane? Warto poświęcić czas na uważne przeczytanie tych dokumentów. Kolejne miejsce gdzie zapisano "prawdę, tylko prawdę i nic poza prawdą" to poradniki Googla pisane przez samo Google. Są tam absolutne perełki, które najzwyczajniej w świecie należy czytać wprost i nie kombinować... ale, pora na powoli ujawniającą się konkluzję. Pozycjonowanie ma bardzo niewiele wspólnego z nauką. Konia z rzędem temu, kto w Internecie odnajdzie jakiekolwiek testy, noszące znamiona naukowej obiektywności, dowodzące, że coś zadziała, a coś innego nie. Informacji pewnych jest niewiele i wszystkie pochodzą w zasadzie z jednego źródła. Poznanie, zrozumienie i umiejętne stosowanie zabierze Wam masę czasu, a i tak nie będziecie mieli żadnej pewności, że wszystko zrobiliście dobrze. Podstawowe pytanie, jakie powinniście sobie zadać, to czy warto Wam osobiście spędzać nad tym czas? Czy jeśli potrzebujecie deskę, to pierwszą myślą powinno być "muszę posadzić las"? We wszystkich działaniach, które podejmiecie w celu stworzenia sklepu powinniście zastosować prostą formułę: Wasz czas jest cenny i nie ma sensu marnować go na działania poboczne. Jedyne kryterium, które powinno Wami kierować, to efektywność danej metody czy podwykonawcy. Zadań do wykonania będziecie mieli tysiące - głowę, ręce i oczy tylko jedne. Zamiast wikłać się w zgłębianie mitologii, zacznijcie myśleć o sobie jako o managerze. Macie wiedzieć co jest do zrobienia, jakie są sposoby osiągnięcia celu, oraz jaka jest efektywność takiego działania. Jeśli cena za pozycjonowanie będzie wynosić 1000 pln miesięcznie i pozwoli Wam na zarobienie 1000,01 pln - to gra, choć mało efektywna, jest warta świeczki. Zarabia na siebie. Może inny wykonawca pomoże Wam zarobić 20000 pln miesięcznie? Chcecie zostać właścicielami sklepu? To odpuśćcie sobie zostawanie mistrzami SEO - a jeśli już, traktujcie to jedynie jako hobby. Poprzednia część cyklu: Uciec od Allegro - cz.2
Money: PayPal może kosztować eBay 3,8 miliarda dolarów
Aukcje.org: Money.pl, PayPal może kosztować eBay 3,8 miliarda dolarów, 16/7/2010: Amerykańska firma XPRT Ventures złożyła w sądzie okręgowym w Delaware pozew przeciwko portalowi aukcyjnemu, w którym domaga się odszkodowania w wysokości 3,8 miliarda dolarów. Fundusz zarzuca eBay stosowanie zastrzeżonych rozwiązań.(...) We wrześniu 2001 roku pomysłodawcy patentów wymienionych przez XPRT mieli przedstawić w poufnych rozmowach z pracownikami eBay swoje pomysły dotyczące technologii płatności online. Rok później portal aukcyjny miał je implementować do przejętego w 2002 roku serwisu PayPal, później także do serwisu eBay.
Mediarun: eBay zmienił w Polsce agencję PR
Aukcje.org: Mediarun, eBay zmienił w Polsce agencję PR, 26/7/2010: Agencja Edelman Polska pozyskała nowego klienta - od czerwca br. zespół consumer PR agencji odpowiada za obsługę marki eBay. (...) Za obsługę eBay odpowiedzialny jest zespół kierowany przez Małgorzatę Celarek, account managera. eBay był dotychczas obsługiwany przez agencję 24/7.
Rzepa: Na Allegro lepiej się nie myl
Aukcje.org: Link podesłany przez czytelnika: Robert Horbaczewski dla rp.pl, Na Allegro lepiej się nie myl , 26/7/2010: Sprzedawca, który na aukcji w opcji „kup teraz” zaoferował maszynę w cenie dużo niższej niż faktyczna, nie może się wycofać, tłumacząc się błędem. Tak wynika z wyroku Sądu Apelacyjnego w Lublinie (sygn. I ACa 295/10) . Michał Z., działając na rzecz firmy ojca, umieścił na portalu internetowym Allegro w opcji „kup teraz” ofertę sprzedaży dwóch miniładowarek. Zamiast ceny 74 tys. zł za sztukę wpisał wartość dziesięć razy mniejszą – 7,4 tys. zł. Zakup maszyny w tej cenie zaoferowała Alicja W. Z serwisu Allegro otrzymała e-mail potwierdzający zawarcie transakcji. Michał Z. usiłował rozwiązać umowę, uzasadniając to błędem w podaniu ceny. Kobieta odmówiła. Kiedy przyjechała odebrać kupioną ładowarkę, właściciele odmówili jej wydania. Zaproponowali zakup innej – w cenie promocyjnej 50 tys. zł. Kobieta nie zgodziła się także na późniejsze propozycje, m.in. zapłaty 20 tys. zł odszkodowania. W końcu skierowała sprawę do sądu, domagając się wydania maszyny. Kiedy okazało się to niemożliwe – bo ta została już sprzedana – zażądała odszkodowania.