Wojciech Bobilewicz, „Trzy filiżanki Etiopii”


Wojciech Bobilewicz, „Trzy filiżanki Etiopii”

„Trzy filiżanki Etiopii” Wojciecha Bobilewicza są jak trzy filiżanki etiopskiej kawy. „Pierwsza filiżanka, abol, jest jak zauroczenie, gwałtowne uczucie: rozgrzewa krew, otwiera serce i duszę, skłania do rozmowy”. I taka też jest pierwsza część książki, w której autor opisuje swoją podróż po Południowej Etiopii, podczas której odwiedza plemiona tajemniczych Mursich oraz Hamerów, gdzie jest świadkiem ukuliguli - obrzędu inicjacyjnego, polegającego na skakaniu przez byki. Poznaje też lud Gellebów i Arborów - półkoczownicze plemię zajmujące się hodowlą i uprawą roli, dla którego czas zatrzymał się w miejscu - nadal mieszkają w okrągłych chatach, których surowcami budulcowymi są glina, liście, płachty materiału i kora. „Po pierwszej kawie dżebenę ponownie napełnia się wodą i stawia na ogniu. Oczekiwanie umila rozmowa na wszelkie tematy. Po jakimś czasie gospodyni znów z wysoka rozlewa do filiżanek brązowoczarny napój. Ta filiżanka nazywa się t’ona. Jest słabsza od poprzedniej, gdyż do wody nie dodaje się nowych porcji zmielonych ziaren. Jest jak spokojna kontemplacja, nie ma już takiego posmaku nowości, jak pierwsza, dlatego można się skupić na jej smakowaniu i zadumać nad sprawami tego świata”. Taki też charakter ma druga część książki Bobilewicza, w której opisuje on swoją podróż przez Północną Etiopię, będącą kolebką etiopskiego chrześcijaństwa - pełną zabytków, prastarych budowli, klasztorów (m.in. Debre Damo z VI w., do którego można się było dostać, wspinając się po 15-metrowej pionowej skale) i kościołów, w tym uchodzącego za „ósmy cud świata” kompleksu trzynastu świątyń w Lalibeli wykutych w XIII wieku w litej skale. Autor obrazowo przedstawia tu (książka zawiera również ilustracje – zdjęcia z podróży) miasto Aksum, gdzie - jak głosi legenda - przechowywana jest Arka Przymierza przywieziona przez Menelika I (syna Salomona i królowej Saby) z Jerozolimy. Cały ten rozdział ma w sobie coś z kontemplacji, zadumy, medytacji nad sensem naszej egzystencji – nieustannego pośpiechu, gdy to, co najistotniejsze, przechodzi tuż obok. „Dżebena po raz trzeci napełniana jest wodą i pozostaje na ogniu aż napar będzie gorący. Wszak - jak mówi etiopskie powiedzenie: „kawa i miłość są najlepsze, gdy są gorące”. I znów filiżanki wypełnia brunatny płyn - trzecia ma nazwę baraka. I jest błogosławieństwem w drodze, można ją chłonąć w milczeniu. Gdy opadną emocje po pierwszej, gdy znuży nas kontemplacja po drugiej, przy trzeciej można po prostu odpocząć po słodkim zmęczeniu zmysłów, gorących i serdecznych rozmowach, przemyśleniach”. O tym odpoczynku mówi trzecia część książki, w której autor opisuje swój pobyt w mieście Harar, gdzie musiał zatrzymać się na dłużej z powodu złego samopoczucia. To miasto, w którym w harmonii żyją obok siebie chrześcijanie i muzułmanie, w którym okrzyki bawiących się dzieci przeplatają się z nawoływaniem handlarzy, zapachem kadzidła i parzonej kawy oraz śpiewem muzeina, wzywającego do modlitwy. Jak mówi przysłowie: „Podróżujesz nie po to, by zobaczyć nowe, lecz by spojrzeć inaczej na stare”. „Trzy filiżanki Etiopii” skłaniają do refleksji, sprawiają, że człowiek konfrontuje się z sobą, ze swoimi celami, marzeniami, dążeniami. W tym miejscu można postawić pytanie: co nas różni od mieszkańców Etiopii? Czy wiąże się to z postępem cywilizacyjnym, z którego dóbr tak hojnie korzystamy? Wydaje mi się, że zasadnicza różnica między nami a nimi polega przede wszystkim na naszym podejściu do życia, które uzewnętrznia się m.in. w sposobie parzenia i picia kawy: my zadowalamy się pospiesznym wypiciem kawy instant zakupionej w pobliskim automacie, zaś dla nich jest to wstęp do rozmo



Santana gra Beatlesów i...

Na najnowszym albumie ‘Guitar Heaven: The Greatest Guitar Classics Of All Time’ Santana wziął na warsztat słynne, gitarowe kawałki takich tuzów muzyki rockowej jak: Led Zeppelin, Cream, The Rolling Stones, Van Halen, The Beatles, T. Rex, Deep Purple, Def Leppard, AC/DC, Jimi Hendrix czy też The Doors.

Fedak: Nie oszczędzać na polityce rodzinnej

Ewentualne podniesienie składki rentowej nie jest dobrym rozwiązaniem, podobnie jak zmiany w polityce rodzinnej. Uzdrawianie sytuacji finansowej państwa nie powinno polegać na oszczędzaniu na polityce rodzinnej - uważa minister pracy i polityki społecznej Jolanta Fedak.

"Dziadek" zawstydza

43 lata, ponad pół miliona przejechanych kilometrów, a "noga podaje". Radosław Romanik nie może się rozstać z rowerem i zawstydza młodszych kolegów. W tym roku zdobył już m.in. brązowy medal górskich mistrzostw Polski.

Matczyne ciepło

Matczyne ciepło okazywane we wczesnym dzieciństwie daje potomstwu pewność siebie i pomaga radzić sobie lepiej ze stresami w dorosłym życiu - wynika z pracy, opublikowanej w internetowym wydaniu pisma "Journal of Epidemiology and Community Health".

Bobra powiesili

Zawsze musi być ktoś winny, bo wtedy społeczeństwo lepiej się czuje. Na winnego ostatnich powodzi został wyznaczony bóbr. Myśliwi z kilku województw otworzyli ogień do tych gryzoni.